ani Karolino, przeszła Pani spektakularną przemianę, jaki jest Pani przepis na idealną, skuteczną dietę?

Moja walka o nową, lepszą sylwetkę rozpoczęła się 3 lata temu, kiedy brałam udział w programie “Taniec z Gwiazdami”. Podczas treningów do programu przekonałam się, że sam wysiłek fizyczny nie wystarczy, by osiągnąć wymarzona sylwetkę, potrzebna mi była również dieta. Zaczynałam kilka razy, od poniedziałku, od nowego roku, ale zawsze brakowało mi konsekwencji i motywacji. Nie byłam rozeznana w temacie diet, próbowałam wielu popularnych, ale nie przynosiły oczekiwanego efektu. Dziesięć lat temu dowiedziałam się, że choruję na Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Myślę, że to schorzenie także było przyczyną moich problemów z wagą. Moja koleżanka, która również cierpi na tę samą chorobę, poleciła mi post doktor Dąbrowskiej. Jest to 42-dniowa kuracja, podczas której jemy tylko wyselekcjonowane warzywa, najczęściej kapustne. Wielu specjalistów poleca w diecie przy niedoczynności tarczycy wyeliminowanie właśnie tych warzyw, ale na mnie miały one bardzo dobry wpływ, a waga zaczęła lecieć w dół. Do tej pory przeszłam już 2 posty, udało mi się nawet przetrwać ubiegłoroczne Święta Wielkanocne na postnej diecie i po wszystkich czułam się bardzo dobrze. Pomiędzy nimi muszę także pamiętać o zdrowych posiłkach. Bardzo pomaga mi w tym catering dietetyczny, który dba o odpowiednią ilość zbilansowanych posiłków. Dużo pracuję, w domu nie mam czasu gotować, dlatego jest to dla mnie bardzo dobre rozwiązanie. Obecnie korzystam z diety wegetariańskiej, ale kiedy mam ochotę sięgam także po ryby i mięso. Dodatkowo stosuję zabiegi pielęgnacyjne, dzięki którym ciało szybciej przystosowuje się do utraty wagi.

Dieta to podstawa odchudzania, ale wiem, że dba Pani także o formę na siłowni.

Swoją przygodę na siłowni zaczęłam jakiś czas temu, ale codzienne ćwiczenia, fitness niekoniecznie są dla mnie. Ćwiczę dla zdrowia, moim celem nie jest kaloryfer na brzuchu. Lubię aktywność fizyczną, uwielbiam narty, ale jest jeden warunek: nie może być ona monotonna.

Jest Pani wzorem i motywacją dla wielu kobiet. Jak powinny zacząć, jak się zmotywować, żeby osiągnąć tak ogromny sukces jak Pani?

Zawsze lubiłam siebie i swoją sylwetkę, nigdy nie miałam tak, że stawałam przed lustrem i byłam niezadowolona ze swojego wyglądu. Postanowiłam schudnąć przede wszystkim dla zdrowia. Od kiedy zaczęłam się lepiej odżywiać, mam więcej energii i siły. Decyzja o zmianie nawyków żywieniowych, o rozpoczęciu treningów jest trudna, ale trzeba pamiętać, że robi się to przede wszystkim dla siebie. Ważne jest także to, żeby dobrze zaplanować swoją dietę. Najlepiej gubi się kilogramy w domu, podczas wyjazdów trudno jest odmówić sobie wyjścia do restauracji i odstępstw od diety.

Myślę, że najlepszą motywacją dla każdej osoby są widoczne rezultaty i to one dają największą siłę do działania. Czasem trzeba na nie trochę poczekać, ale naprawdę warto! I właśnie dla takich kobiet, które chcą zawalczyć o siebie napisałam książkę „Moja spektakularna metamorfoza”. Ona, tak samo zresztą jak nowy program, który poprowadzę w Polsat Sport „Po zdrowie z Karoliną Szostak i Martą Kordyl”, mają być przewodnikami dla pań, które marzą o swojej własnej metamorfozie. Chcę im w tym pomóc, bo wiem, że skoro mnie się udało schudnąć 30 kg, to im też się uda.

Kiedy znajduje Pani czas na gotowanie i czy w ogóle lubi Pani gotować? Jaki jest przepis na Pani ulubione, szybkie i super zdrowe danie?

Raczej nie jestem typem kobiety, która kocha gotowanie. Czasem przygotowuję samodzielnie posiłki, ale nie są one zbyt skomplikowane. Podczas postu udało mi się przygotować pizzę z kalafiora i o dziwo była bardzo dobra. To, że nie gotuję w domu wynika przede wszystkim z tego, że nie mam na to czasu, poza tym bardzo lubię jeść w towarzystwie znajomych. Bardzo chętnie zabieram swoje pudełka przygotowane przez firmę cateringową i idę z nimi na kolację do swoich znajomych. Nie przeszkadza mi to, że jem co innego niż oni, najważniejsze jest dla mnie miłe towarzystwo.