laczego chorujemy na alergię, kto znajduje się w największej grupie ryzyka i jak wygląda sytuacja kobiet chorych na alergie?

Jest kilka obowiązujących i uzupełniających się teorii dotyczących pojawiania się tej dolegliwości. Punktem wyjścia jest wrodzona, a więc zapisana w genach predyspozycja do reakcji alergicznej organizmu, czyli niewspółmiernej do bodźca odpowiedzi układu odpornościowego. Białe krwinki zaczynają wtedy wytwarzać w nadmiarze przeciwciała odpornościowe zwane immunoglobulinami klasy E (IgE), pobudzające komórki organizmu do wydzielania substancji zapalnych, m.in. histaminy i leukotrienów. Dlaczego jednak coraz więcej ludzi cierpi z powodu uczulenia? Wzrastającą liczbę alergii tłumaczą inne teorie, wskazujące na interakcję genetycznych predyspozycji z niesprzyjającymi czynnikami zewnętrznymi, charakterystycznymi dla współczesnego rozwiniętego świata. Pierwsza z nich to tzw. teoria higieniczna. Dorastanie w sterylnym otoczeniu powoduje, że „znudzony” układ immunologiczny zaczyna reagować pobudzeniem i stanem zapalnym na zwykle bezpieczne bodźce, takie jak np. kurz, sierść zwierząt, pyłki roślin lub konkretne produkty żywnościowe. Druga teoria wskazuje na większy potencjał alergizujący współczesnych alergenów, spowodowany jest zanieczyszczeniem środowiska. Dlatego w dużych miastach jest zwykle około dwa razy więcej przypadków alergii niż na wsi. Pyłek np. kwitnącej w mieście brzozy otoczony tlenkami azotu czy siarki to silniejszy alergen niż pyłek brzozy rosnącej wśród pól czy lasów. Choć alergia często ujawnia się już we wczesnym dzieciństwie, można zachorować na nią w każdym wieku. Na alergię częściej chorują mali chłopcy oraz dorosłe kobiety. Zauważamy dużą rolę testosteronu jako hormonu, który zabezpiecza przed intensywniejszą reakcją alergiczną dorosłych mężczyzn, niewielka ilość tego hormonu u dorosłych kobiet jest przyczyną tego, że to właśnie kobiety częściej chorują na alergiczną astmę.

Czy alergie możemy leczyć?

W arsenale leków antyalergicznych znajdują się leki antyhistaminowe, antyleukotrienowe, sterydy donosowe i wziewne oraz immunoterapia alergenowa. Najnowsze leki antyhistaminowe (histamin, czyli  substancja biorąca udział w zapaleniu alergicznym) działają nie tylko przeciwzapalnie, ale też nie powodują senności jak wciąż dostępne klasyczne preparaty antyhistaminowe. Lewocetyryzyna, desloratadyna, bilastyna to nowoczesne antyhistaminiki zmniejszające ilość objawów alergii. Chorzy przestają kichać, nos się odtyka, oczy przestają swędzieć. Pod ich wpływem swędząca, czerwona skóra, przestaje dokuczać i organizm wraca do normy.

Czyli starej generacji leki były niebezpieczne.

Leki starszej, pierwszej generacji (hydroksyzyna, klemastyna), które były stosowane jeszcze kilka lat temu wywoływały bardzo dużo niepożądanych działań, takich jak senność, sprzyjały gromadzeniu masy ciała, wpływały na oko, na gruczoł krokowy, wywoływały suchość w jamie ustnej, mogły powodować zaburzenia rytmu serca. Leki drugiej (np. cetyryzyna, loratadyna) i najnowszej generacji mają już dużo mniej skutków ubocznych i są bezpieczniejsze dla pacjentów.

Czy nowe antyhistaminiki są chętnie przepisywana przez lekarzy, czy raczej opierają oni terapię na wcześniej znanych preparatach?

Leki nowej generacji z powodzeniem mogą być stosowane u osób, których praca wymaga większej koncentracji. Podaje się je nawet pilotom samolotów.

Panie Doktorze, a jak to jest z sennością przy przyjmowaniu leków antyhistaminowych?

Tak jak wcześniej wspominałem, najnowsze leki antyhistaminowe wywołują najmniej skutków ubocznych, śmiało zwiększamy ich dawki w leczeniu cięższych postaci alergii lub pokrzywki nawet do 4 tabletek na dobę. Lewocetyryzyna, desloratadyna, bilastyna najmniej upośledzają sprawność psychofizyczną pacjentów. Oczywiście taki pacjent powinien być pod opieką specjalisty alergologa, który w sprzyjających warunkach powinien rozpocząć immunoterapię alergenową, czyli przyczynowo, a nie objawowo leczyć alergię. Skuteczność „odczulania” sięga 80 proc. – warto zapytać o nią lekarza.