yjemy w coraz większym pędzie. Jak działa na naszą psychikę taka ciągła presja obowiązku?

Pęd, pośpiech, nie są niczym nowym w naszym życiu. Są stałymi elementami, wyznacznikami rozwoju. Nie pęd jest niebezpieczny, lecz lęk, który mu towarzyszy, że czegoś nie zdążymy zrobić, lub, że coś nam umknie, czy, że będziemy gorsi od innych. Gubi nas często brak umiejętności zarządzania własnym czasem. Sięgamy do przeszłości, próbując uporządkować to, co nam przeszkadza w życiu teraz, nie zdając sobie sprawy z faktu, że nie możemy być częścią świata, do którego należeliśmy kiedyś. Męczy nas to, że nie dopuszczamy do naszej świadomości informacji, że nie zawsze musimy, ale możemy, bo jest to dla nas ważne, korzystne, albo po prostu fajne. Żeby zdążyć za zmieniającą się strukturą świata i podołać wciąż nowym wyzwaniom, musimy nauczyć się nawigacji własnymi emocjami i czasem, dzięki którym ograniczymy bycie w strefie lęku.

Kobiety często błędnie zakładają, że nie mają prawa wyrwać się na weekend, żeby poukładać myśli. Czy taka „chwila dla siebie” jest potrzebna?

Zgoda na „ bylejakość życia” jest niedopuszczalna. A rezygnacja z tzw. „ chwili dla siebie”, właśnie na nią wskazuje. Co jest najczęstszym powodem takiego błędnego myślenia, którego efektem końcowym jest nic innego, jak negacja „własnej wolności”. Tej negacji sprzyja zachwianie równowagi pomiędzy pragnieniem, a przymusem. Powtarzalność czynności przymusowych, nadaje im miano rutynowych a tym samym mało twórczych. Zdecydowanie wolimy te oryginalne i niepowtarzalne, ale na nie brakuje i czasu i siły, bo spożytkowaliśmy je na czynności standardowe. Stan ogólnego zmęczenia i braku relaksu, wywołuje napięcia, gniew i agresję, które muszą zostać rozładowane. Jeśli większość czasu spędzamy siedząc, jemy zbyt mało warzyw i owoców, pijemy kilka kaw dziennie, a do tego palimy papierosy i nie stronimy od alkoholu, i jeśli do tego wszystkiego dodamy przeświadczenie, że wszystko jest na „naszej głowie” i wszystko musimy robić same, to jesteśmy w potrzasku.

Musimy przyjąć do wiadomości, że tzw. „chwila dla siebie”, nie jest reglamentowaną nagrodą za codzienny trud i sprostanie wyzwaniom. Owa „chwila” jest standardowym wyposażeniem każdej osoby!

Czy np. wyjazd do spa z przyjaciółkami, pomaga zbudować na nowo poczucie kobiecości i własnej wartości?

Skupiłabym się raczej na tym, jak nie dopuścić do osłabienia poczucia własnej wartości, niż na tym, jak je odzyskać. Spotkanie w spa, zdecydowanie pomaga w przywróceniu utraconych sił witalnych, w chwilowej relaksacji.

Należy również obserwować otoczenie i wzorować się na tych, których cechuje: odwaga, szacunek i wrażliwość. Nie wycofywać się z realizacji własnych pomysłów, nie odpuszczać i nie ignorować swoich marzeń.

Jak często potrzebna jest taka „przerwa”, żeby zachować odpowiednią równowagę psychiczną?

W tym przypadku, nie można podać uniwersalnego interwału czasowego. Jest on zależny od cech indywidualnych osobowości, jak również od preferowanej formy wypoczynku: ktoś woli spacer, a ktoś oglądanie serialu telewizyjnego, może wspomniany wyjazd. Niezależnie jednak od wybranych form relaksacji, musimy pamiętać o przestrzeganiu podstawowych zasad, które zapewnią nam utrzymanie równowagi psychicznej na dłużej. Należą do nich: otwartość i pozytywne nastawienie do zmian, nie obarczanie innych winą za nasze porażki, nie pozostawanie w pozycji ofiary i ciągłe poszukiwanie piękna. Życie po nas nie wraca, wiec każdego dnia musimy zadbać, o to, aby było wyjątkowe, a nie byle jakie.