Dr n. med. Agnieszka Nalewczyńska
Ginekolożka oraz specjalistka medycyny estetycznej, założycielka kliniki Estebelle w Warszawie. Kreatorka świadomej pielęgnacji intymnej Lavu. Prowadzi Fundację Jeszcze, promującą edukację ginekologiczną. Aktywna wykładowczyni i popularyzatorka zdrowia kobiet.
Szacowany czas czytania: 4 minuty
Perimenopauza może zacząć się nawet osiem lat przed ostatnią miesiączką. Menopauza to jeden dzień w kalendarzu, ten moment po dwunastu miesiącach bez krwawienia. Wszystko przed tym to perimenopauza, i to właśnie wtedy kobiety są najbardziej zagubione.
Co dziś najbardziej wpływa na zdrowie kobiet i czy różne etapy życia stawiają zupełnie inne wyzwania?
Każdy etap życia przynosi inne wyzwania i inne błędy. Dwudziestolatki ignorują objawy, bo czują się zdrowe z założenia. Kobiety w okolicach trzydziestki łączą pracę, ciążę, macierzyństwo i zacierają granicę między zmęczeniem a objawem. Po czterdziestce pojawiają się zmiany, których nikt ich nie nauczył rozpoznawać. Medycyna przez dekady badała ciało kobiety głównie przez pryzmat funkcji rozrodczych, więc o zdrowiu kobiety w czasie perimenopauzy i po menopauzie wiemy mniej, niż powinniśmy.
Wspólny mianownik jest jeden: kobiety zbyt późno trafiają do lekarza, bo zbyt długo tłumaczą sobie, że to stres albo przemęczenie.
Zmiany hormonalne, styl życia, stres: jak te trzy rzeczy razem wpływają na zdrowie kobiety i czy można nad tym panować?
Można, ale trzeba wiedzieć, co się kontroluje. Stres podnosi kortyzol, a kortyzol zaburza gospodarkę hormonalną, co z kolei wpływa na sen, wagę, nastrój i odporność. To nie jest metafora, to fizjologia. Problem w tym, że kobiety często próbują naprawić skutki, nie przyczynę. Przychodzą do mnie z bezsennością, a okazuje się, że problem zaczął się dwa lata wcześniej i miał konkretne źródło. Styl życia ma znaczenie, ale nie jako hasło. Ma znaczenie, gdy kobieta rozumie, dlaczego konkretne wybory odbijają się na jej ciele w konkretny sposób.
Dlaczego wiele problemów zdrowotnych kobiet przez długi czas pozostaje niezauważonych?
Bo kobiety są przyzwyczajone do ignorowania sygnałów własnego ciała. Przez lata słyszały, że ból miesiączkowy jest normalny, że zmęczenie to cena macierzyństwa, że wahania nastroju to kwestia charakteru. Lekarze też nie zawsze pomagają, bo objawy niespecyficzne, takie jak mgła mózgowa, problemy ze snem, kołatanie serca, kwituje się jako stres i odsyła z kwitkiem. Tymczasem to mogą być pierwsze sygnały zaburzeń tarczycy, anemii albo właśnie perimenopauzy.
Ciało mówi wcześnie, problem w tym, że nikt nie uczy kobiet, jak słuchać.
Menopauza zaczyna się wcześniej, niż kobiety myślą. Czym różni się perimenopauza od menopauzy i jakie objawy warto traktować poważnie?
W zeszłym miesiącu przyszła do mnie trzydziestosześciolatka. Nie spała porządnie od pół roku, cykle jej się rozjechały, nastrój skakał bez powodu. Nie przyszło jej do głowy, że to mogą być hormony, bo menopauza w powszechnej wyobraźni to coś, co przytrafia się matce, nie jej. Perimenopauza może zacząć się nawet osiem lat przed ostatnią miesiączką. Menopauza to jeden dzień w kalendarzu, ten moment po dwunastu miesiącach bez krwawienia. Wszystko przed tym to perimenopauza, i to właśnie wtedy kobiety są najbardziej zagubione. Objawy, które warto traktować poważnie: nieregularne cykle, bezsenność, kołatanie serca, drażliwość bez wyraźnej przyczyny, problemy z koncentracją. Razem, w odpowiednim wieku, powinny skłonić do rozmowy z lekarzem. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw wiedzieć, że taki związek w ogóle istnieje. Większość kobiet tego nie wie, bo nikt im tego nie powiedział.