Skip to main content
Home » Sławne Polki o zdrowiu » Zdrowy balans – jak go osiągnąć?
Sławne Polki o zdrowiu

Zdrowy balans – jak go osiągnąć?

fizycznie
fizycznie
Fot.: Piotr Ratuszyński, www.ratuszynski.com

Karolina Ferenstein-Kraśko

Bizneswoman, mama, pasjonatka jeździectwa

Pęd życia, praca, dom, dzieci, obecna sytuacja na świecie i w kraju – to wszystko sprawia, że możemy czuć się przytłoczeni. Dlatego warto wiedzieć, jak w takich kwestiach radzą sobie inni, np. niezwykle inspirująca postać, businesswoman, mama, pasjonatka jeździectwa – pani Karolina Ferenstein-Kraśko.

Jakie są pani sposoby na zachowanie zdrowego stylu życia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego?

Zdrowie daje mi przestrzeń. Według mnie, aby czuć się zdrowo, zarówno psychicznie, jak i fizycznie, należy codziennie uprawiać sport. Aktywność fizyczna, najlepiej na świeżym powietrzu, jest nieoceniona. W moim przypadku najczęściej jest to jazda konna, ponieważ aura, którą wytwarzają konie, jest dla mnie zbawienna – nawet gdy moje samopoczucie nie jest najlepsze. Konie i wysiłek fizyczny sprawiają, że moja głowa odpoczywa, a wszystkie troski i problemy zostawiam daleko w tyle. Osobiście wierzę, że jesteśmy w stanie się regenerować i walczyć z wieloma chorobami poprzez pozytywne nastawienie. Psychika w naszym zdrowiu fizycznym ma ogromne znaczenie.

Swoje życie dzieli pani pomiędzy Warszawę a Gałkowo. Jakie są tego plusy i minusy?

Zmienność w życiu przynosi nam pierwiastek czegoś nowego, ekscytującego. Daje mi to napęd do działania. Dzielenie swojego życia na dwa światy, dwie przestrzenie, jest czasami wyczerpujące, ale przynosi też korzyści. Czasem mam takie poczucie, że nie wszędzie jestem wystarczająca i nie mogę postawić tej przysłowiowej „kropki na i”. Na szczęście nauczyłam się żyć z tą moją niedoskonałością, pewnie dzięki temu mogę robić trochę więcej. Chciałabym jednak myśleć częściej o tym, co już udało mi się zrealizować, a nie czego jeszcze nie zrobiłam.

Od wielu lat jest pani związana z jeździectwem. Czy pani zdaniem wykonywanie pracy, która jednocześnie jest pasją, przychodzi łatwiej?

Absolutnie – myślę, że jeśli potrafi się połączyć pracę z pasją to jest to niezwykła wartość. Oczywiście codzienność może być nadal trudna i wyczerpująca, ale gdy ma się ustalony cel, który nam jasno przyświeca na końcu drogi, to jest o wiele łatwiej.

Jeździectwo daje mi ukojenie. Obcowanie z drugim, żywym, tak wspaniałym organizmem, jakim jest koń, pozwala mi na odcięcie się od codziennego przebodźcowania. Relacja z koniem przynosi harmonię, spełnienie i swego rodzaju chwilę zapomnienia.

Pani synowie odnoszą już sukcesy w sporcie. Fakt, że jest pani związana z jeździectwem, jest utrudnieniem czy pomocą w obserwowaniu ich poczynań na zawodach?

Jeździectwo, poza tym, że jest wspaniałym sportem, jest niesamowicie pracochłonne. Codzienne treningi, dbanie o konia i jeźdźca – bo przecież w równej mierze ważne jest ich zdrowie – kondycja, technika, psychiczne nastawienie i wiele, wiele innych. Do tego dochodzi transport całej ekipy końskiej i ludzkiej między Gałkowem-Warszawą (gdzie trenujemy na co dzień) a zawodami – naprawdę czasami trudno się w tym wszystkim połapać! W szczególności, gdy synowie w tym samym czasie mają zawody w różnych częściach Polski lub Europy! Dzięki temu, że sama jestem związana z jeździectwem i byłam wyczynowym sportowcem, mogę im w tym pomóc. Całkiem nieźle nam to wychodzi.

W tym sezonie starszemu synowi udało się zdobyć Mistrzostwo Polski, a młodszy był piąty w Pucharze Polski Kucy. Jestem z nich bardzo dumna! Fakt, na zawodach stresuję się bardziej niż oni, ale przez to, że jest to nasza wspólna pasja jest nam o wiele łatwiej. Gdy przychodzą jakieś niepowodzenia, ja zawsze wspieram i podnoszę na duchu, nie oceniam. Z pewnością każdy rodzic sportowca wie, z jak wieloma wyrzeczeniami i wysiłkiem wiąże się pasja dziecka.

Jaki jest pani sposób na pogodzenie roli żony, mamy, businesswoman oraz pani domu?

Zawsze śmieję się, że teoria wielkiego wybuchu to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że lepiej jest planować, by pogodzić tyle ról, jednak do mnie osobiście musi przyjść natchnienie. Czysta kalkulacja to nie moja chemia – muszę być zainspirowana to tego, by wszystkie procesy zadziałały. Bardzo pomagają mi wizualizacje – myślę obrazami, które później przenoszę na rzeczywistość. Nie przepadam za planowaniem, nazywam to raczej natchnieniem. Ono na całe szczęście przychodzi w zawsze w porę.

Jakich rad udzieliłaby pani naszym czytelniczkom w kwestii sposobów na zadbanie o samą siebie?

W dbaniu o siebie bardzo ważna jest równowaga na różnych płaszczyznach. Nie można być doskonałym w każdej dziedzinie – w byciu mamą, żoną, businesswoman. Kluczowe jest pozwalanie sobie na niedoskonałość. Dajmy życiu płynąć i obserwujmy to, co nam przynosi. Pomóc w tym może także odnalezienie pasji, która jest fundamentem w satysfakcjonującym życiu.

Next article